Forum Bob Budowniczy Strona Główna
FAQ  Profil  Zaloguj się, by sprawdzić wiadomości  Grupy  Użytkownicy  Szukaj  Rejestracja  Zaloguj
Listonosz Pat

 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Bob Budowniczy Strona Główna -> Mini Mini
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Bob
Administrator


Dołączył: 13 Lut 2007
Posty: 30
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Nie 20:55, 18 Mar 2007    Temat postu: Listonosz Pat



Pełen humoru i zabawnych sytuacji serial o przygodach sympatycznego listonosza Pata i jego kota Jessa.

Pat i Jess rozwożą codziennie listy i przesyłki mieszkańcom miasteczka Greendale swym czerwonym, pocztowym samochodem. Często pomagają rozwiązywać problemy, z którymi ich przyjaciele z miasteczka nie potrafią sobie poradzić.

Twórcą postaci Listonosza Pata jest Ivor Wood, który stworzył również postać słynnego angielskiego Misia Paddingtona. Powstało ponad 80 książeczek o przygodach Pata i Jessa, które sprzedały się na świecie w nakładzie 15 milionów egzemplarzy. Klasyczny już serial "Listonosz Pat" z 1980 roku wyświetlany był w 65 krajach: m. in. w Australii, Kanadzie, Francji i w Skandynawii. Nowa seria powstała w uznanym angielskim studio Cosgrove Hall, przy użyciu najnowszych technik animacji.

[link widoczny dla zalogowanych]

Polecane przez www.szymonpat.fora.pl


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Szymon|Norbert|Ala|Kasia
Super


Dołączył: 18 Mar 2007
Posty: 6
Przeczytał: 0 tematów

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Czw 11:31, 22 Mar 2007    Temat postu:

Szymon: Cześć! To jest najlepszy post jest o mnie :)

Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
aaa4
Zaczyna :/


Dołączył: 29 Cze 2018
Posty: 4
Przeczytał: 3 tematy

Ostrzeżeń: 0/5

PostWysłany: Pią 13:35, 29 Cze 2018    Temat postu:

Aidan prządł zaklęcia, podczas gdy samochód poruszał się na północ, w kierunku gór. W kierunku nowego domu Gregoriego, co przywołało niemiłą myśl.
To nie mógł być Gregori. Aidan w to nie uwierzy. Wampir po prostu nie miał pojęcia, że Gregori był gdzieś w pobliżu. To nie był Gregori. Gregori był tak potężny, że nie potrzebowałby kłamliwych podstępów, bestii, kukiełek, które robiłyby wszystko za niego, aby dostać się do chłopca. Gregori nie potrzebowałby pomocy. To nie był Gregori. Aidan trzymał się tego, kiedy tkał zaklęcia. Starożytne, wiążące, niebezpieczne dla każdego, kto chciałby skrzywdzić chłopca.
Kiedy skończył czuł się wyczerpany. Zrobił, co mógł. Kiedy pozna położenie dziecka, będzie mógł wrócić do domu. Bał się powrotu w blasku słońca; nie było bólu takiego jak ten, nic bardziej obrzydliwego dla kogoś z jego rodzaju.
Marionetka zatrzymała samochód przy wejściu do starego, zaniedbanego domku myśliwskiego z gnijącego drewna, porośniętego winoroślą i krzewami. Aidan wiedział, że wampir jest blisko, najprawdopodobniej pod deskami rozkładających się podłóg. Szczury poruszały się niespokojnie, wskaźniki nieumarłych. Chodząca kukiełka, zabawka nieumarłego, który skosztował już jego umysłu i woli, otworzył bagażnik i sięgnął po dziecko by wnieść je przez drzwi frontowe.
Ochronne zaklęcie natychmiast wysłało ogień wzdłuż ramienia kukiełki aż do ramion i okryło jego głowę. Ta rzecz, już na pewno nie żywa, zaprogramowana była tylko do jednej czynności, pomimo, że płonęła dalej starała się utrzymać chłopca.
Aidan był wdzięczny, że Joshua śpi. Smród był niewyobrażalny, nawet dla kogoś, kto nie miał nosa. Sczerniałe kawałki spalonego ciała spadały na ziemię. Kukiełka wydała niski, przenikliwy jęk, jej śmierć była powolna i trudna, a mimo to ta kreatura wciąż starała się dowlec chłopca do wampira. Aidan nienawidził tego cierpienia wynikającego z pokręconych planów wampira. Ale przecież nieumarli lubili, gdy ich zabawki cierpiały najmocniej jak to możliwe.
Gdy w końcu znieruchomiał, i wydał z siebie ostatnie tchnienie, Aidan zbadał jego szczątki by upewnić się, że naprawdę już nie żył i żeby nie zostawić żadnego tlącego się rozżarzonego węgielka, który przypadkowo mógłby spowodować zapłon jakiejkolwiek roślinności. Usatysfakcjonowany, że zrobił wszystko, co mógł zrobić, Aidan musiał odejść, przejść przez to straszne światło słoneczne, z powrotem do swojego domu.
Siły kompletnie go opuściły, podróż zajęła lepszą część popołudnia, i obawiał się, że gdy dojdzie do domu nie będzie miał dość energii by wstać wraz z zachodem słońca i powrócić do legowiska wampira. Stawał się coraz słabszy, jeszcze bardziej niematerialny. Tylko myśl o Alexandrii podtrzymywała go na duchu. I powitalnie gęsta, spowijająca przejście do domu biała mgła.
Chwilę potem, ostatkiem sił, wrócił tą samą drogą do swojego miejsca spoczynku przy Alexandrii. Ponownie połączenia z jego ciałem powykręcało jego kości, jego mięśnie kurczyły się i spinały mocno. Wrażliwy i pozbawiony sił, całkowicie osuszony z wielkiej mocy, leżał jak martwy, w chłodnej ziemi zamkniętej ponad nim. Wydał ostatnie tchnienie, ostatni cichy syk.
Na górze, powyżej Aidana i Alexandrii, Stefan mógł tylko próbować pocieszyć swoją żonę, przytulali się do siebie oczekując zachodzącego słońca, oczekując momentu powstania Aidana. Słońce wydawało się, że będzie świeciło na wieki, ale niespodziewanie wolno, gęsta mgła zaczęła napływać masowo tuż przed szóstą na zegarze. Stefan poczuł, jak straszne napięcie opuszcza jego ciało, choć poczucie winy nadal go dręczyło.
Głęboko pod ziemią, Aidan powstał, niebywale głodny, był wykończony wcześniejszym zadaniem. Jego pierwszą myślą był Gregori. Tylko on mógł być za to odpowiedzialny. Karpatianin interweniował. Był wystarczająco potężny, wystarczająco silny by wyczuć zakłócenia w ziemi, nawet, gdy sam w niej spoczywał. Wysłał mgłę Aidanowi, pomógł mu, bo wiedział, że jest zbyt osuszony by samemu ją zbudować. I mgła pozostała, słońce zaszło wcześniej, dając mu przewagę nad tym, co musiał zrobić.
Aidan uczył się do wieków, wierząc, tak jak Gregori, że ta wiedza była mocą, mimo to nie mógł zrobić wszystkich tych rzeczy, które robił Gregori. Nie wykryłby bezcielesnej istoty śpiąc w ziemi, a Aidan był pewny, że Gregori nie tylko go wyczuł, ale i wysłał mgłę by mu pomóc. Aidan uśmiechnął się do siebie. Gregori nie był wampirem.
Spojrzał w dół na twarz Alexandrii i palcami przeczesał jej włosy zanim przeniósł ich spowrotem do podziemnej komnaty. Alexandria zawsze zasypiała na łóżku i budziła się w nim, ale tak długo jak wampir żerował w ich mieście, Aidan zawsze zabierał ją pod ziemię gdzie była nie do wykrycia.
Wstawaj, piccola. Obudź się i spójrz na swojego życiowego partnera. Wyszeptał te słowa delikatnie, bojąc się jej nadciągającego bólu, słowa uwięzły mu w gardle.
Wtedy zaczerpnęła powietrza, ten cichy dźwięk, chwycił go za serce. Jej niebieskie oczy się otworzyły, ich spojrzenia się spotkały. Natychmiast otoczyło go ciepło, wsiąkało w niego przez pory w skórze. Uśmiechnęła się z miłością, ten słodki uśmiech, był strzałą przeszywającą jego duszę.
- Co się stało? - Spytała. Bardzo łagodnie, delikatnie, podniosła rękę i dotknęła jego ust koniuszkiem palca. – Coś ty sobie zrobił? Jesteś zielony Aidanie. Musisz się porzywić.
Jej głos był delikatnym zaproszeniem.


Post został pochwalony 0 razy
Powrót do góry
Zobacz profil autora
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Bob Budowniczy Strona Główna -> Mini Mini Wszystkie czasy w strefie EET (Europa)
Strona 1 z 1

 
Skocz do:  
Możesz pisać nowe tematy
Możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach


fora.pl - załóż własne forum dyskusyjne za darmo
Powered by phpBB © 2001 - 2005 phpBB Group
Theme Diddle v 2.0.20 par HEDONISM